10_Pułk_Strzelców_Konnych - Encyklopedia

Pozycjonowanie oraz tworzenie stron www. Informacje na temat programu Google Adsense. Druk cyfrowy na życzenie - książki, recepty, katalogi - tanio! Pomysł na upominek na wesele twojej znajomej! Podkarpacki OTS, zdrowie omówienie chorób - objawy, leczenie

10_Pułk_Strzelców_Konnych

Tekst z tej strony jest kopią wikipedii: pl.wikipedia.org/.
Na licencji GNU Free Documentation License

Odznaka 10 Pułku Strzelców Konnych

10. Pułk Strzelców Konnych – pułk kawalerii Wojska Polskiego.

Miejsce stacjonowania do sierpnia 1939: Łańcut. Barwy pułku: proporczyk szmaragdowo-żółty z białą żyłką pośrodku, otok żółty.

Spis treści
//

[ Lata 1918-1939

Początek dziejów 10. psk sięga 1918 roku. Zalążkiem jego był I szwadron, zgrupowania kawalerii, powstały w Lamandria di Chiavasso, niedaleko Turynu, we Włoszech. Dowódcą zgrupowania był por. Jan Rudnicki, zaś jego zastępcą por. Kazimierz Dworak. Po sformowaniu, I szwadron został wysłany do Polski, gdzie osiągnął pierwszą polską stację kolejową 29 kwietnia 1919 roku w Lesznie. Dla upamiętnienia tej daty corocznie obchodzono w tym dniu święto pułkowe. Po przybyciu do Polski, szwadron wszedł do akcji bojowej jako jednostka kawalerii 11. DP. w walkach w okolicach Lwowa. Następnie jako II dywizjon pułku szwoleżerów, a później 4. pułku ułanów, przeniesiony został na granicę Śląska i Zagłębia. W czasie wojny polsko-sowieckiej brał udział w walkach pod Radzyminem, kończąc swoje działania bojowe pod Słuckiem. Rozkazem MSW z dnia 27 października 1921 roku, dywizjon przekształcony został w pułk i otrzymał nazwę 10. pułk strzelców konnych. Na miasto garnizonowe wyznaczony został Łańcut oraz pobliski Hruszów jako miejsce stacjonowania 4. szwadronu. W 1923 roku pułk otrzymał sztandar, ufundowany przez społeczeństwo Łańcuta, a w 1927 roku ustanowiono odznakę pułkową. Po reorganizacji w skład pułku wchodziły: dowództwo, pluton łączności, pluton pionierów, pluton gospodarczy, cztery szwadrony liniowe, szwadron ckm oraz szwadron zapasowy. Wraz z 20. pułkiem ułanów oraz 10. dywizjonem artylerii konnej, wchodził w skład 10. Brygady Kawalerii, 4. Dywizji Kawalerii z siedzibą dowództwa we Lwowie. W maju 1937 razem z 24. pułkiem ułanów, 10. psk został zmotoryzowany. Wraz z: 24. p.uł., dywizjonem rozpoznawczym i dywizjonem ppanc., tworzył pierwszą polską jednostkę zmotoryzowaną pod nazwą 10. Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej. W 1938 roku 10. psk brał udział w zajęciu Zaolzia.

Kolejno, 10. psk do 16 września 1939 roku, dowodzili:

  • ppłk Mikołaj Minkusz
  • płk Piotr Skuratowicz
  • płk Kazimierz Plisowski
  • ppłk dypl. Witold Cieśliński
  • ppłk dypl. Janusz Bokszczanin

W sierpniu 1939 roku stan osobowy kadry pułku przedstawiał się: dowódca - ppłk dypl. Janusz Bokszczanin, zastępca - mjr dypl. Stanisław Guzowski, kwatermistrz - por. Józef Damanus, oficer infor. - ppor. Jerzy Ostrzycki, oficer tech. - rtm. Adam Mackus, lekarz - por. Antoni Kominek, adiutant - por. Marian Czarnecki, II adiutant - ppor. Jan Salwa, kapelan - ks. Franciszek Sudoł, pluton łączności - por. Ludwik Malinowski, pluton motocyklistów - por. Jerzy Wasilewski, pluton ppanc. - plut. Konstanty Bieniasz, 1. szwadron - rtm. Antoni Tomkowicz, 2. szwadron - rtm. Wincenty Polit, 3. szwadron - rtm. Włodzimierz Korytkowski, 4. szwadron - por. Herman Cieśliński, szwadron ckm - rtm. Jan Sikorski, szwadron specjalny - mjr Emil Słatyński.

Według etetów wojennych, 10.psk miał składać się z:

  • 34 oficerów
  • 940 szeregowców
  • 43 rkm
  • 20 ckm
  • 3 działek ppanc.
  • 105 pojazdów
  • 66 motocykli

[ Kampania wrześniowa

23 marca 1939 roku 10. Brygada Kawalerii została zmobilizowana. 10. psk stacjonował w swym macierzystym garnizonie do 14 sierpnia 1939, kiedy to 10. Brygada otrzymała rozkaz wymarszu w kierunku Krakowa i oddania się do dyspozycji dowódcy Armii "Kraków", gen. bryg. Antoniego Szyllinga. 1 września 1939 roku, Brygada otrzymała zadanie powstrzymania marszu oddziałów pancernych wroga, wychodzących ze Słowacji i nacierających w kierunku Chabówki i Nowego Targu, zagrażającym tym tyłom Armii. Pod rozkazy 10. Brygady oddano 1. pułk KOP, zepchnięty znad granicy. Brygada otrzymała rozkaz opóźninia wroga na linii Myślenice - Dobczyce, nie pozwalając mu na wyjście na północ od tej linii. Do wykonania zadania Brygada wymaszerowała po dwóch osiach: kolumna wschodnia, w której skład wchodziły: 10. psk, pluton czołgów TKS oraz pluton saperów w kierunku Wieliczka-Dobczyce-Kasina Wielka. Główne siły Brygady w kierunku Myślenice-Pcim. W skłąd XXII Korpusu pancerno-motorowego gen. Kleista, 14 armii gen. Lista, sił nieprzyjaciela, wchodziła w pierwszym rzucie: 2. Dywizja Pancerna oraz za nią 4. Dywizja Lekka i 1. Dywizja Górska. 3 września 10. Brygada została podporządkowana Grupie Operacyjnej gen. Boruty-Spiechowicza. 10. psk wraz z baterią haubic, działkami ppanc. i plutonem saperów toczył krwawe boje pod Naprawą, Lubieniem i Myślenicami, wchodąc w skład zgrupowania płk Łodzia-Michalskiego, zastępcy dowódcy 10. Brygady. 5 września 10. psk przeprowadził natarcie na siły wroga w rejonie Stróży, na kierunku Pcim-Stróża-Myślenice, wykorzystując zaskoczenie wroga silnym naterciem baonu KOP "Wilejka" mjr Kuferskiego. W wyniku natarcia, niemiecka 2.DPanc. została odrzucona aż za Pcim. Wkrótce jednak Niemcy znacznymi siłami pancernymi ponownie natarli na Pcim, obchodząc stanowiska 10. psk w wyniku czego pułk został oskrzydlony. W walkach tych polegli: mjr Stanisław Guzowski - z-ca dowódcy pułku, rtm. Wincenty Polit - dowódca 2.szwadronu oraz rtm. Antoni Tomkowicz - dowódca 1.szwadronu. Nakazano odwrót w kierunku Wiśnicza. Pozycję tą pułk osiągnął 6 września o świcie. 7 września osiągnięto Radłów, gdzie nawiązano kontakt w dowództwem Brygady. Pułk został skierowany do miasteczka Dulcza Wielka. Po wymarszu z Radłowa przyszedł rozkaz wysłania podjazdu w celu rozpoznania działań nieprzyjaciela w rejonie Wojnicza i Tarnowa. Podjazdem tym dowodził por. Wasilewski. W nocy z 8 na 9 września, 10. psk pod osłoną 24 p.uł. wycofał sie w kierunku Łańcuta. Pułk otrzymał zadanie obrony Łańcuta z kierunku Rzeszowa do wieczora 9 września.

Obrona Łańcuta

Pułk zajął pozycje w terenie doskonale sobie znanym z wieloletnich ćwiczeń tu przeprowadzanych, na stanowiskach przygotowanych jeszcze przed wybuchem wojny. Dyon rozpoznawczy zabezpieczał skrzydło pułku. Wysłane przez wroga rozpoznanie pancerne zostało szybko i skutecznie zlikwidowane po czym nastąpiła silna wymiana ognia artyleryjskiego, trwająca aż do godzin popołudniowych. Natarcie niemieckie na miasto załamało się całkowicie, a nieprzyjaciel poniósł straty zadane przez 4. szwadron, który rozbił kilka pojazdów pancernych i motocykli oraz pojmał jeńców. Południowe skrzydło Brygady zabezpieczał dyon rozpoznawczy w Albigowej. 24. p.uł. powstrzymywał niemieckie natarcie w kierunku miasta i wycofał się poza pozycje 10. psk dopiero pod wpływem zagrożenia oskrzydleniem. Nieprzyjaciel posuwał się tuż za ułanami i nawiązał bezpośredni kontakt z obrona miasta. Wtedy nadszedł meldunek, że dyon rozpoznawczy poniósł dotkliwe straty i został wyrzucony z Albigowej, co w tej sytuacji zagrażało pułkowi oskrzydleniem. Do akcji najszybciej mogła wejść kompania TKS, rozwijając swe szyki po obu stronach drogi do Albigowej. Nieprzyjaciel wzmógł ogień, a z kierunku Albigowej pojawiła się tyraliera czołgów niemieckich. Czołgi te wychodziły jednak prosto pod ogień TKS-ów oraz żołnierzy dyonu. Zostały zniszczone co najmniej trzy czołgi niemieckie wraz z załogami, których żołnierze wyskakiwali prosto pod ogień. Dyon rozpoznawczy odzyskał Albigową i podążył za wrogiem, wysyłając w pościg patrole. Silne natacie pancerne wroga rozwinęło się od strony szosy Kraków-Lwów, nie mogąc jednak przełamać pozycji obronnych pułku. Wkrótce jednak nadszedł meldunek o innej kolumnie pancerno-motorowej, podążającej od wschodu, dążącej do obejścia obrony i oskrzydlenia pułku od południa. 10. psk miał bronić Łańcuta do zmroku, po czym za 24. p.uł. przejść pod Przeworsk aby razem nie dopuścić do uprzedzenia sił polskich na Sanie. Pod osłoną nocy, strzelcy udali się w kierunku swoich pojazdów, gdy niespodziewanie zostali zaatakowani w mieście przez piechotę i czołgi wroga, który okrążył miasto i wdarł się do jego centrum. Wywiązała się walka na bagnety. Kierując się w stronę swych pojazdów, strzelcy obrzucili nieprzyjaciela granatami biorąc także kilku jeńców. W wyniku zamieszania jeden ze szwadronów pod rtm. Sikorskim zmylił drogę i oddzielił się, dołączając do swoich dopiero w kilka dni później. Wraz z całym sprzętem, bezpiecznie pułk dotarł do Przeworska i dalej skierowany został do Jarosławia.

Walki w obronie Lwowa

Wycofujące się oddziały osiągnęły linię Sanu przed nieprzyjacielem. San nie stanowił jednak mocnej linii obrony, a i oddziały tam zgromadzone nie stanowiły sił, zdolnych zatrzymać pochód nieprzyjaciela. Znalazło się tam około dwóch baonów piechoty, kilka baterii artylerii, kompania TKS oraz 24. p.uł. i 10. psk. Utworzono przyczółek na zachodnim brzegu rzeki, obsadzony dyonem ppanc. i dwoma szwadronami 24. p.uł., reszta zaś stanęła jako odwód. 10. psk mocno poturbowany w walkach pod Łańcutem został skierowany na odpoczynek. 10 września 10. Brygada otrzymała rozkaz powstrzymania marszu wroga na kierunku Radymno-Jaworów-Janów-Lwów. W tym czasie 4. DLek. wroga przeprawiła się przez San pomiędzy Radymnem i Przemyślem i w szybkim marszu dążyła do oskrzydlenia sił polskich i odcięcia ich od Lwowa, posuwając się w kierunku Niemirowa. Wobec trudnej sytuacji, dowódca 10. Brygady, płk Maczek wydał rozkaz natychmiastowego skierowania Brygady w nocy z 10 na 11 września w kierunku Jaworowa, szerokim łukiem obchodząc kierunki marszu oddziałów wroga. 10. psk wraz z kompanią TKS i baterią haubic stanowił straż przednią. Zadaniem pułku po osiągnięciu Jaworowa, było zabezpieczenie przejścia przez bagna w okolicy Krakowca. W czasie wykonywania tego zadania pułkiem dowodził mjr Emil Słatyński. Doszło do kilku natarć wroga, powtarzających się do godzin popołudniowych 11 września, odpartych przez pułk, w czasie których zniszczono jeden pojazd pancerny wroga. Nieprzyjaciel jednak zdołał przedrzeć się poprzez bagna i zagrozić skrzydłu obrony. Zdecydowano o opuszczeniu Krakowca, pozostawieniu w Janowie Nowym jedynie oddziału wydzielonego pod mjr Słatyńskim w sile dwóch szwadronów i plutonu ppanc., resztą zaś sił skierowaniu się w stronę Żółkwi. Brygada została teraz podporządkowana dowództwu obrony Lwowa, gen. bryg. Władysława Langnera. Oddział wydzielony pozostawał na stanowiskach do wieczora 14 września, po czym dołączył do pułku w nocy z 14 na 15 września pod Kulikowem. Rankiem 14 września do sztabu brygady dotarła wiadomość o zajęciu przez Niemców Zboisk, co równało się przecięciu przez nieprzyjaciela kierunku na Lwów. 10 psk stał pod Kulikowem, gdzie otrzymał uzupełnienie kadr i zaopatrzenia oraz pozostawał na odpoczynku. Ze strony Lwowa nastąpił kontratak sił polskich zakończony odzyskaniem Zbiosk. Oddziały te jednak zatrzymały się na linii wzgórz na zachód od miasta. Linii wzgórz, spośród których wzgórze 324 stanowiło kluczowy bastion obrony miasta oraz doskonałą pozycję wyjściową do ataku na miasto oraz kontroli szosy, prowadzącej z Żółkwi do Lwowa. W takiej sytuacji dowództwo 10 Brygady podjęło decyzję o nocnym natarciu na Zboiska siłami jednego szwadronu 24 p.uł., szwadronu ppanc. oraz kompanii piechoty, wspartej dyonem artylerii motorowej. Na dowódcę wyznaczono ppłk Moszczeńskiego - dowódcę dyonu ppanc. Nocne natarcie 15 września o godzinie 2.00, całkowicie zaskoczyło wroga i wyrzuciło go z miasta, osiągając jednak tylko połowiczny sukces. Nie zdołano opanować linii wzgórz wokół miasta. Próba ich opanowania miała być ponowiona w ciągu następnego dnia, wzmocnionymi siłami grupy "Żółkiew" rtm. Murasika. Natarcie rozpoczęto popołudniu 15 września. Również i ono nie przyniosło realizacji zakładanych celów. Wobec takiej sytuacji, dowódca Brygady, płk Maczek, podjął decyzję ponowienia natarcia 16 września, siłami całej Brygady. 10 psk nacierał o świcie od strony Melechowa, na Zbioska, i dalej w kierunku wzgórz. W czasie natarcia w punkcie obserwacyjnym, będącego w walce 4. szwadronu, w czasie bezpośredniego dowodzenia swymi siłami ciężko ranny został dowódca 10 psk - ppłk Bokszczanin oraz jego adiutant, ppor. Ostrzycki. Rannego pułownika przetransportowano do szpitala w Dublanach. Dowództwo pułkiem objął mjr Emil Słatyński. Z rozkazu nowego dowódcy część pułku przegrupowano do Melechowa, a część pozostała na stanowiskach pod Zbioskami. Wobec niewielkich dotychczasowych sukcesów, dowódca Brygady, płk Maczek, podjął decyzję ponowienia natarcia nocą z 16 na 17 września siłami po jednym szwadronie z 24 p.uł. i 10 psk, celem przechwycenia w dwóch miejscach grzbietów wzgórz jako pozycji wyjściowych do mającego nastąpić natarcia dziennego. Pierwsze natarcie 10 psk ruszyło około godziny 10.00, załamując się pod silnym ogniem wroga, a szwadrony z lewego skrzydła zmuszone były wycofać się ponosząc spore straty. W działaniach tych zginął por. Aleksander Stańko ze szwadronu ckm. Powtórne natarcie szwadronów rtm. Murasika oraz szwadronu motocyklistów 10 psk przy dużych stratach doprowadziło do zdobycia pierwszej linii wzgórz za Zboiskami. Po południu po zaciekłych walkach opór wroga zdecydowanie osłabł, co doprowadziło do przedarcia się szwadronów ułanów i strzelców pomiędzy poszczególne punkty oporu wroga i przerwania łączności między nimi. Umożliwiło to rozpoczęcie natarcia całymi siłami Brygady i pomimo zaciekłej obrony wroga doszło do walki wręcz i osatecznego zdobycia ważnego wzgórza 324. Nastąpiło to około godziny 16.00 17 września. Straty własne w walkach tych wyniosły około 100 zabitych i rannych. Po stronie wroga naliczono około 50 zabitych. Po zdobyciu wzgórz nadszedł rozkaz ze sztabu gen. Langnera, nakazujący zaprzestanie walk przez 24. p.uł. i 10. psk i zluzowanie go przez piechotę z załogi Lwowa. Wykonując ten rozkaz pułki wycofały się pod rozpoczynajacymi się kontrnatarciami wroga w niezwykle ciężkich warunkach. Ciężko wywalczone i okupione znacznymi stratami wrgórze 324 ponownie zostało zajęte przez wroga. Ponowny rozkaz z 17 września z godz. około 18.00 nakazywał wycofanie Brygady za Dniestr i pozostawienie jej do dyspozycji Naczelnego Wodza. Przed świtem 18 września pierwsze jednostki rozpoczęły przeprawę przez most na Dniestrze pod Haliczem. Płk Maczek otrzymał tu rozkaz przekroczenia przez 10 Brygadę Kawalerii granicy węgierskiej na Tatarskiej Przełęczy pod Tatarowem. Brygada przemaszerowała w kierunku na Stanisławów i przez Nadwórną dotarła do Tatarowa. Przez niemal całą noc porządkowano i łączono kolumny, pokawałkowane w czasie marszu. Rankiem 19 września Brygada stanęł w zwartej kolumnie marszowej. Zachowano większość sprzętu: ckm-ów i działek ppanc. oraz wszystkie km-y, działa i moździerze. Po południu 19 września granicę węgierską przekroczyło około 1500 żołnierzy.

Obecnie tradycje 10 PSK kontynuuje 10 batalion rozpoznawczy Strzelców Konnych im. gen. Michała Gutowskiego w Żaganiu.

[ Bibliografia
  • Nowakowski J., Położyński A., Kowalski M. - "Z dziejów 10. pułku strzelców konnych" - Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1982, ISBN 83-211-0376-6
  • Maczek S. - "Od podwody do czołga" - Towarzystwo Naukowe KUL/Orbis Books Ltd., Lublin - Londyn 1990.

[ Zobacz też